Wydarzenia | Wywiady | TOP 10 | Showbiznes | Jezyk indonezyjski | Biznes PL-IND | Kontakt
 
moja-indonezja.pl
ciąg dalszy
 
Nie ukrywam, że doświadczyłem kilku nieprzyjemności od pewnych osób, ale nie sprawiło mi to szczególnej przykrości dlatego, że z takimi zachowaniami można spotkać się wszędzie na świecie, nawet w mojej ojczyźnie. Po prostu, są tacy ludzie, którzy nie tolerują obcokrajowców w swym otoczeniu. Ale w porównaniu do sytuacji sprzed ośmiu lat, widać wielką różnicę. Ludzie teraz są bardziej otwarci, przyzwyczajeni do obecności cudzoziemców.
 
Co najbardziej podoba się Panu w Polsce?
 
Architektura starych miast oraz umiejętności Polaków w zakresie konserwacji zabytkowych budynków. Są one znane w świecie. Lubię również sztukę polską, która ma oryginalny charakter.

 

Pozwolę sobie poprosić także o wskazanie czegoś, co najmniej podoba się w naszym kraju...
 

Irytują mnie polskie przekleństwa. Wydaje mi się, że brzmią ono zbyt „mocno”. Chociaż, jeżeli są przetłumaczone na np. angielskojęzyczny odpowiednik, faktycznie nie różnią się. Może, dlatego, że przekleństwo w języku angielskim brzmi raczej znajomo i mniej odczuwa się jego wulgarność.

 
Czy lubi Pan potrawy kuchni polskiej? Jeżeli tak, to jakie najbardziej?
 
Tak, lubię. Najbardziej - bigos, barszcz i golonkę.
 
Wykłada Pan na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Czy polscy studenci chętnie studiują język indonezyjski oraz kulturę tego kraju?
 
Większość z nich jest chętna. Bardzo się z tego cieszę. Widać ich starania, na przykład, pragną zdobyć stypendium na roczny pobyt w Indonezji. Wielu moich studentów już tam było. Owszem, zawsze znajdą się studenci bardziej pracowici oraz leniwi. Myślę, że to zależy od stopnia zainteresowania i chęci poszukiwania. Niektórzy wybrali język indonezyjski dlatego, że nie było innej alternatywy. Ja przede wszystkim pragnę, żeby każdy student znalazł właściwą dla siebie drogę rozwoju podczas studiów i zrealizował życiowe marzenia związane z pracą.
 
Jest Pan ekspertem serwisu internetowego „Moja-Indonezja”, pierwszego w Polsce serwisu w całości poświęconego Indonezji. Czy uważa Pan, że idea promowania Indonezji w Polsce ma sens i jest słuszna?
 
Oczywiście! Szanuję tę ideę, warto jej poświęcić uwagę i czas. Mam nadzieję, że sporo ludzi będzie ją wspierać i wspomagać. Indonezja Polakom jest mało znana. Trzeba pamiętać, że wiedza o Polsce wśród Indonezyjczyków również nie jest wielka. To wynika z przeszłości, kiedy Indonezja będąca pod reżimem Suharto, przez 23 lata ostro zabraniała nawiązywania jakichkolwiek kontaktów z państwami socjalistycznymi oraz wstrzymywała przepływ informacji o nich. Dopiero od 1989 roku, Polska i Indonezja znowu są otwarte wobec siebie. Wymieniają informacje, ale jest ich jeszcze wciąż zbyt mało. Podam jasny przykład: w Berlinie mieszka ok. 2000 Indonezyjczyków, natomiast 290 kilometrów na wschód, w Poznaniu, jest tylko 5 Indonezyjczyków, a w całej Polsce żyje nie więcej niż 180 osób… Jest to ogromna różnica. Tylko kilka osób z Indonezji przyjechało do Polski na studia… Trzeba poszerzyć informacje o Indonezji w Polsce, a o Polsce w Indonezji. Dla dobra wzajemnego.
 
< wstecz | ciąg dalszy >
 

 

 

moja-indonezja.pl

Imię:
Twój
email: