Wydarzenia | Wywiady | TOP 10 | Showbiznes | Jezyk indonezyjski | Biznes PL-IND | Kontakt
 
moja-indonezja.pl 
Ten dział w stu procentach należy do Was, Drodzy Czytelnicy. Zapraszamy do przesyłania swoich relacji z pobytu w Indonezji, które następnie zamieścimy na łamach naszego portalu. Poniżej prezentujemy relację Pawła Kozłowskiego, który w Indonezji przeżył wiele niezapomnianych przygód. Jedną z nich było ...zjedzenie węża. Zapraszamy do lektury.
Na dwóch kółkach przez Indonezję
Paweł Kozłowski

W lipcu 2008 roku miałem okazję polecieć do Indonezji. Przez miesiąc zwiedziłem Jawę, Bali, Lombok i niewielkie wyspy Gili.
Wyruszyłem z Poznania pociągiem do Berlina, dalej samolotem do Bangkoku (fot.)moja-indonezja.pl i po przesiadce do Jakarty. Tam czekał na mnie brat i razem pojechaliśmy do Bandungu.
  Przez kilka dni mieszkałem u niego i zwiedzałem miasto. Dzielnica w której mieszkał nie była zbyt imponująca (fot.) moja-indonezja.pllecz Bandung jest bardzo duży i zróżnicowany. Głównym środkiem transportu w indonezyjskich miastach są angkoty (fot.). Są to mikrobusy, w których mieści się bardzo dużo ludzi i płaci się tyle ile się uważa;) Miałem okazję odwiedzić radiostację 99ers i usiąść za konsoletą. Poznałem tam wielu ludzi, którzy są bardzo otwarci, radośni i pozytywnie nakręceni. Byliśmy również w moja-indonezja.plzoo, gdzie widziałem warana z Komodo (fot.). Jest to największa współcześnie żyjąca jaszczurka! Rekordzista osiągnął długość ponad 3,5 metra! Szkoda, że nie udało mi się popłynąć na Komodo i zobaczyć go na żywo. Robi wrażenie.
Któregoś dnia brat zabrał mnie do restauracji na obiad. Nie chciał mi powiedzieć co będzie daniem głównym, ale wiedziałem, że to nie może być coś zwyczajnego.
moja-indonezja.plMiałem rację, okazało się że będę jadł węża! Poszliśmy do kuchni i kucharz pozwolił nam obserwować cały proces przygotowania i preparowania węża. Od momentu wyjęcia z kosza żywej kobry do momentu gdy wylądowała na talerzu i… w kieliszkach, gdyż tradycyjnie wypija się świeżą krew i cały woreczek moja-indonezja.plżółciowy zatopiony w araku- indonezyjskiej wódce( blech…). Wąż przygotowany na głębokim oleju w panierce, pycha! W kolejnych dniach pojechaliśmy ze znajomymi brata do Pangandaran, na południowe wybrzeże Jawy. To właśnie tutaj kilka lat temu uderzyła fala tsunami. Na plaży można było spotkać przyjacielskie makaki. W drodze powrotnej przepłynęliśmy Green Canyon. Przeurocze miejsce, gdzie woda jest krystalicznie czysta,a zieleń soczysta prawie jak…
nie, nigdzie tak soczystej nie widziałem. Po powrocie do Bandungu ruszyliśmy dalej. Autobusem przejechaliśmy całą Jawę z zachodu na wschód. Po dotarciu na skraj wyspy, promem przepłynęliśmy na Bali. Ta rajska wyspa jest przepiękna (z wyjątkiem turystycznych miejscowości typu Kuta). Centrum wyspy z Miastem Małp ukrytym w dżungli, wulkanem Gunung Agung i wodospadem Git-git - największym na wyspie. Na Bali wypożyczyliśmy skutery, którymi od tej pory poruszaliśmy się dalej. Mieliśmy okazję bardzo dobrze poznać indonezyjskich stróżów prawa którzy bardzo często i wnikliwie nas kontrolowali. Całe szczęście, że brat zna indonezyjski, bo w przeciwnym razie sporo pieniędzy byśmy stracili na „dogadywanie się”;)
ciąg dalszy >
 
 
 

moja-indonezja.pl

Twój adres e-mail