Wydarzenia | Wywiady | TOP 10 | Showbiznes | Język indonezyjski | Biznes PL-IND | Kontakt
 
 
 
 
Paulina Worm - stypendystka i studentka II roku filologii indonezyjsko-malajskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W Indonezji była po raz pierwszy. Specjalnie dla Czytelników portalu Moja-Indonezja.pl prosto z Indonezji opowiada o swoich wrażeniach, które prezentujemy właśnie w tym miejscu.

Z Indonezji: Paulina Worm
02/07/2011 - "Mau becak?" - "nie, dziękuję" + uśmiech :)

Dziś opowiem trochę więcej o „moim” mieście.

Kilka podstawowych informacji…

Solo, nazywane również Sala lub Surakarta, położone jest w Centralnej Jawie i liczy około 520 tysięcy mieszkańców. Surakarta obok miasta Yogyakarta jest spadkobiercą królestwa „Mataram”, które rozszczepiło się na dwa inne królestwa w 1755 roku. I tak w Solo znajdują się dwa pałace, jednym z nich jest Mangkunegaran, w którym mieszka brat króla (ten z kolei obecnie przebywa w stolicy Indonezji), a drugim jest pałac Kasunanan. W obydwu pałacach można znaleźć pamiątki z różnych okresów, biżuterię, naczynia, antyczne meble, karoce królewskie oraz cały sprzęt muzyczny - gamelan (karawitan). Tak też i przez te pałace przewija się mnóstwo mieszkańców Solo, turystów, artystów specjalizujących się w grze na gamelanie i wielu innych interesantów.

Życie codzienne…

Solo jest miastem niedużym, ale specyficznym. Ludzie żyją tu spokojnie, znają się nawzajem, pozdrawiają przechodniów, życzą miłego dnia każdemu, kto wygląda na zagubionego np. mnie. Zawsze gdy samotnie przemierzam drogę z hotelu w kierunku pałacu i z powrotem, muszę liczyć się z tym, że zaczepi mnie ktoś i będzie chciał wymienić ze mną parę zdań np. jak się nazywam, skąd pochodzę i co robię w Indonezji. Nawet gdy nie rozumiem co do mnie mówią, staram się zawsze coś odpowiedzieć. Jest na sto procent pewne, że w drodze zaczepią mnie kierowcy rikszy (tu: becak) i zapytają mnie: „Mau becak ? to znaczy: czy nie chciałabym skorzystać z miejscowej taksówki - becak'a. Nawet gdy nie chcę, aby ktoś mnie podwoził, to należy grzecznie odmówić: „tidak mau, terima kasih” tj: „nie, dziękuję” i zaserwować uśmiech. Taka odpowiedź jest miła dla nich, choć wiadomo, szansę na zarobek odchodzą, ale tak tu jest. Jeszcze jednym z dość często spotykanych pytań jest: „Sudah makan ? ” tj: „Czy już jadłeś ? ”  i wtedy ja mam w zanadrzu gotową odpowiedź: „Ya, sudah, saya kenyang” –„Tak, już jadłam i jestem najedzona” . Gdy wchodzę do sklepu sprzedawcy uśmiechają się do mnie, czasem mam wrażenie, że śmieją się ze mnie. Pewnego razu aż nie wytrzymałam i grzecznie zapytałam: „Czy jestem zabawna ?” ale uzyskałam odpowiedź: „Tidak lucu, cantik ” tj: „ Nie zabawna, piękna”. Tak też i tu postrzegają piękno. Biały człowiek, z blond grzywa uchodzi za zjawisko i jest piękny. Takie postrzeganie jest miłe i czasem niezrozumiałe dla mnie. Niewątpliwie jest po stokroć lepiej, gdy  ”inność” jest postrzegana jako piękno i nie jest przedmiotem drwin i powodem do używania przemocy. Owszem, za moimi plecami nieraz usłyszałam słowo: „bule” co oznacza mniej więcej „biały” (Indonezyjczycy słowem „bule” określają młodego bawoła, z białą skórą), ale to nie razi aż tak mocno.

Jadło

Muszę przyznać, że tutaj ludzie lubią sobie dobrze podjeść. Do podstawowych składników posiłków zalicza się: ryż (gotowany, smażony, na słodko, na słono…), rybę,  kurczaka ( najczęściej pieczony, z chrupiącą, zarumienioną skórką ), sate tj. po polsku: szaszłyk, czyli mięsko na patyku (najczęściej kurczak, koza i inne ) oraz zupę (na moje, trochę  zbyt wodnista i słodka, zupełne przeciwstawieństwo naszych gęstych, zabielanych zup ). Do każdego posiłku podaję się również taką chrupiącą przekąskę, coś a la chrupek  (taki zwyczaj, podobny do stylu europejskiego, gdy to serwuje się do dań pieczywo). Zapomniałabym, niemal codziennie do posiłku wliczają się także jajka (sadzone, na twardo, w formie placuszków) oraz owoce (mango, awokado, papaja, ananas, arbuz, durian, banany i wiele, wiele innych). Moim skromnym zdaniem ludzie z Centralnej Jawy kochają słodycze. Odnoszę takie wrażenie, że cukier przemycają tu  do większości potraw. Ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, jedząc kurczaka czułam wzmożoną słodycz, innym razem natomiast, jako przekąskę, jadłam coś na wzór galaretki ze słodkiej kukurydzy (galaretki też są tu niezwykle popularne, np.: galaretka z ryżu). Muszę jeszcze dodać, że Indonezyjczycy kochają przegryzać coś między głównymi  posiłkami, np. bardzo popularne są  tu małe sklepiki  z pakietem przekąsek (pudełeczko, w którym znajdziemy owe galaretki, tofu, coś na wzór naszych placków, ryż owinięty w liście bananowe, z nadzieniem mięsnym i inne frykasy).

< zobacz późniejszy wpis | zobacz wcześniejszy wpis >

 
 
 

Twój adres e-mail