Wydarzenia | Wywiady | TOP 10 | Showbiznes | Język indonezyjski | Biznes PL-IND | Kontakt
 
 
 
 
Paulina Worm - stypendystka i studentka II roku filologii indonezyjsko-malajskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W Indonezji była po raz pierwszy. Specjalnie dla Czytelników portalu Moja-Indonezja.pl prosto z Indonezji opowiada o swoich wrażeniach, które prezentujemy właśnie w tym miejscu.

Z Indonezji: Paulina Worm
24/06/2011 - Zapraszam na wspólną wędrówkę razem ze mną!

Chciałabym zaprosić każdego z Was, Drodzy Czytelnicy, do towarzyszenia mi w podróży po Indonezji i choć nie jest to zaproszenie realne takie jak np. zakupienie dla Was biletu, rezerwacja w hotelu, ale jest to sposób na wspólną wędrówkę po tym kraju. Aby zacząć opisywanie mojej przygody ważne jest dla mnie przytoczenie fragmentu książki Wojciecha Cejrowskiego pt: „Rio Anakonda” , oto ten fragment:

„Wyprawa nabiera sensu, kiedy się z niej powraca i zaczyna ją komuś opowiadać. Wcześniej jest tylko osobistym doświadczeniem wędrowca; na pewno rozwijającym, ale wszystko to marność, jeśli nie posłuży innym.[…]Opowieści mają moc […]zostawiają ślady na duszy słuchacza. Identyczne do tych, które powstałyby w tobie, gdybyś to przeżył na własnej skórze. Słuchając opowieści, jesteś tam i wtedy, czujesz to, co czuli obecni tam i wtedy, a to, co usłyszałeś, nie trafi na strych wspomnień, lecz bezpośrednio w mięsień twoich przeżyć, w żyłę uczuć i do bagażu osobistych doświadczeń.[…]Powinno być inaczej-tak jak bywało dawniej, gdy każdy powracający z wyprawy (odkrywczej, wojennej(…) był winien opowieść tym, którzy czekali.”

Tak też i ja czuję, że jestem winna Wam opowieść…

Jak znalazłam się w Indonezji…

Od 2003 roku Indonezja zaprasza studentów z różnych krajów na stypendium „Indonesian  Arts and Culture  Scholarship", w którym to uczestnicy uczą się tańca, gry na gamelanie, produkcji batiku, poznają kulturę i życie codzienne Indonezyjczyków. Początkowo program skierowany był do studentów z państw członkowskich dialogu pomiędzy południowo-wschodnim Pacyfikiem a Indonezją, ale później zaczęto zapraszać osoby z innych państw. Od 2011 roku program jest otwarty również dla Polski i tak się szczęśliwie złożyło, że otrzymałam takie zaproszenie. Tak więc moja przygoda z Indonezją zaczęła  się 25 kwietnia tego roku i mam nadzieję, że szczęśliwie, bezpiecznie i planowo zakończy się 1 sierpnia wraz z powrotem do Polski.

Pierwszy tydzień w Indonezji - Jakarta

Komisja, odpowiedzialna za organizację całego tego programu, dba  o każdy szczegół. Podczas pierwszego tygodnia spędzonego w Jakarcie, wszyscy uczestnicy mieli okazję poznać się bliżej, wystąpić w ludowych strojach na ceremonii otwarcia  programu i  zwiedzić niektóre miejsca typowe dla Jakarty, np: Budynek Pancasila (nadmienię tylko, że „Pancasila” to pięć głównych zasad konstytucji Indonezji: wiara w Boga, narodowa świadomość, humanizm, sprawiedliwość społeczna i władza ludu). Innego dnia organizatorzy zabrali nas do tzw. Taman Mini Indonesia Indah, tj: parku, w którego pawilonach umieszczono pomniejszone wersje prowincji Indonezji, wraz z ich architekturą  i wszystkimi aspektami życia codziennego. Dla całej „Pięćdziesiątki” gospodarze uszykowali dostateczną ilość jadła („jadło”  opiszę innym razem, gdy zgłodniejecie bardziej), nocleg w hotelu a i czasem wspólne wyjścia do dyskotek się zdarzały (dla zainteresowanych: alkohol w lokalach jest bardzo drogi!).

Po tygodniu w Jakarcie następuje rozłąka…

To niesamowite, jak po tygodniu znajomości można tęsknić za tymi ludzmi! Tymi, mam na myśli uczestników programu, tymi, którzy razem ze mną stawiali pierwsze kroki na tej wyspie i tymi, co teraz przebywają w innych ośrodkach kulturalnych niż ja. Każdy z nich wybrał jedno z czterech miast: Bandung, Surabaję, Bali lub Solo. Każdy uczy się i poznaje Indonezję w ciut inny sposób. Ja wybrałam ośrodek kulturalny w mieście Solo, w centralnej Jawie. Bandung oferował mi możliwość poznania „angklung’u”- instrumentu muzycznego, wykonanego z bambusowych rurek ( po wdmuchnięciu weń powietrza powstaję ciekawy dźwięk a gdy zbierze się cały zespół można odtworzyć niejeden dobry utwór muzyczny!). Surabaja oferowała wiele atrakcji: zwiedzanie, pływanie, batik-owanie. Bali kusiło, jak to Bali, wszystkim (mam nadzieję, że kiedyś czas pozwoli i zwiedzę, doświadczę i posmakuję na własny sposób piękne Bali ). I wyszło co wyszło i dobrze mi tu. Jestem w mieście Solo.

kolejny wpis >

 

 

 

 
 
 
 
 

 

Twój adres e-mail